Reguła 5 sekund, czyli jak robić, zamiast zwlekać

Reguła 5 sekund po prostu działa. Nie wiem, czy istnieje skuteczniejsza taktyka na to, żeby zabrać się do nauki (czy pracy), zamiast odwlekać.

Jeśli wyliczylibyśmy współczynnik efektu do prostoty, to ta zasada miałaby fantastyczny wynik.

To jedna z „tych rzeczy, których powinni uczyć w szkole”. Wystarczy, że przeczytasz ten krótki artykuł i będziesz wiedzieć wszystko, czego potrzebujesz, żeby wdrożyć tę metodę.

Czujesz, że nie możesz ruszyć z miejsca?

Masz już swój genialny plan. Rozpisane cele. Spisane nawyki do wyrobienia. Wizję biznesu, bloga czy kanału na YouTube, który chcesz stworzyć. Chcesz wreszcie nauczyć się hiszpańskiego.

I co?

I nic.

Dni mijają, a Ty nie robisz nic w obranym kierunku.

Zawsze coś Ci przeszkadza. Jest ciemno i pada. A tu znowu za gorąco i słonecznie.

Musisz jeszcze przemyśleć sprawę X, Y, Z. A co inni powiedzą?

O matko, ale mi się nie chce… może jutro? Już 16:00, przecież pora na odpoczynek.

O, nowy sezon serialu! No to jeden odcinek, i biorę się do pracy…

Trudno zacząć, gdy wokół tyle rozpraszaczy. Dodatkowo czynności o długofalowych, pozytywnych konsekwencjach zazwyczaj są niekomfortowe i wymagają dodatkowej energii (przynajmniej na początku).

Co robić, jak żyć?

5, 4, 3, 2, 1… start!

Receptą na chroniczne problemy z zabraniem się za realizację tego, co dla Ciebie ważne (ale trudne), może być reguła 5 sekund.

Zasada jest prosta – określ, co masz do zrobienia i zamiast rozmyślać, odlicz od 5 w dół i po prostu zacznij. Zmuś się chociaż na chwilę.

W kontekście nauki języków obcych reguła 5 sekund świetnie zadziała z fiszkami.

To naprawdę działa. Po godzinie nagle zorientujesz się, że praca nad ważnym zadaniem czy nauka Cię wciągnęła. I wcale nie było tak źle.

Ale trzeba się zmusić, żeby zacząć.

Zrób, zanim się rozmyślisz

Reguła 5 sekund to nie tylko narzędzie do walki z prokrastynacją, ale także technika pomagająca częściej podążać za impulsami, które wynikają z naszych prawdziwych emocji.

Szef po raz kolejny wymaga bezpłatnych nadgodzin, a Tobie się to ani trochę nie podoba? Odlicz 5 sekund i mu o tym powiedz, zanim wymówki w stylu „jakoś to przeżyję, po co się denerwować” wezmą górę.

Czujesz, że chcesz opowiedzieć żart w towarzystwie? To opowiedz od razu, bo po kilku sekundach Twój mózg Cię przechytrzy, przytaczając racjonalne argumenty, w które chętnie uwierzysz (bo pozwalają Ci zostać tam, gdzie jest miło, ciepło i bezpiecznie – ale też cholernie nudno!).

Na początku zmiana podejścia wiąże się wręcz z fizycznym dyskomfortem. To trudne do pokonania, ale długofalowo wyświadczasz sobie przysługę, działając w zgodzie z własnymi potrzebami.

Reguła 5 sekund – dlaczego warto?

Uczysz się po prostu robić

Nie czekasz na perfekcyjny moment. Działasz tu i teraz. Dzięki regule 5 sekund wyrabiasz cenny nawyk, który jest fundamentem jakiegokolwiek życiowego sukcesu.

Jesteśmy mistrzami w wymyślaniu wymówek i czekaniu, aż wszystkie gwiazdy będą nam sprzyjać, co oczywiście nigdy się nie dzieje.

Ale z myślenia niewiele wynika – konieczne jest działanie. Pracowity głupek zawsze wygra z biernym geniuszem.

Reguła 5 sekund to skuteczne antidotum na wieczne odkładanie na później.

Zwiększasz zaufanie do samego siebie

Regularne korzystanie z reguły 5 sekund buduje pewność siebie. Czujesz, że gdy zaistnieje potrzeba, aby działać, to zrobisz co należy. Ufasz sobie, że dasz radę – a to ogromny kapitał.

Faktem jest, że nie jest to zaleta płynąca bezpośrednio z reguły 5 sekund. Samo zabranie się do roboty jeszcze nic Ci nie daje, ale dowiezienie trudnego zadania czy zrobienie czegoś przerażającego Cię nakręca.

Motywacja bierze się z działania. A reguła 5 sekund pomaga działać. Tylko tyle i aż tyle.

Książka „Reguła 5 sekund” – czy warto?

Mel Robbins, autorka opisywanej w tym artykule idei, napisała o regule 5 sekund książkę. Na 256 stron.

To naprawdę zbyt wiele jak na zasadę, którą jesteś w stanie streścić w trzech zdaniach, a z pełnym rozwinięciem zmieścić się w pojedynczym artykule (takim jak ten, który właśnie czytasz).

Widać to po recenzjach „Reguła 5 sekund” na lubimyczytac.pl, gdzie niejedna osoba zauważyła typowe „amerykańskie” wodolejstwo.

Źródło: lubimyczytac.pl

Trudno za to obwiniać autorkę – na 99% jest to spowodowane wymaganiami stawianymi przez wydawcę.

A zatem jeśli chcesz podziękować Mel za spopularyzowanie metody 5 sekund, to kup książkę, odłóż na półkę i po nią nie sięgaj, bo szkoda czasu.

Podsumowanie

Reguła 5 sekund jest prosta i skuteczna. Jej stosowanie nie jest za to łatwe, bo wymaga silnej woli, żeby się przełamać i zrobić coś, co jest niekomfortowe.

Dlatego odliczanie 5 sekund pomaga. To schemat, który możesz zaimplementować i automatycznie powtarzać, gdy wiesz, że pora działać, ale jakoś tak nie możesz się zebrać.

Tak zresztą powstał ten artykuł. Była niedziela wieczór (jak zwykle odkładałem pisanie przez cały weekend). Okrutnie mi się nie chciało. Ale zacząłem i po 90 minutach kliknąłem „Opublikuj”.

Magia? Nie, to tylko odliczanie i start.

Autor | Damian Rams

W dzień analityk-prywaciarz, wieczorami bloger. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy. Na blogu dzielę się technikami, które pomogą Ci efektywniej rozwijać umiejętności.

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: