Jak produktywnie konsumować treści? Mój prosty system w 3 krokach

7 milionów artykułów blogowych jest publikowanych każdego dnia. Jak z tego oceanu wyłowić interesujące treści, przeczytać je i coś z tego zapamiętać? Pokażę Ci, jak to robię.

Od chaosu do porządku

Tytułem wstępu, aż do 2021 roku mój proces wyszukiwania i konsumowania treści (artykuły, wideo, podcasty) nie istniał.

Losowo trafiałem na materiały i czytałem od razu. Wiedziałem z doświadczenia, że jeśli wrzucę link do zakładek, to nigdy do niego nie wrócę.

Jednocześnie nie posiadałem określonego miejsca do notowania kluczowych punktów. A więc pochłaniana wiedza szybko mi ulatywała. Potrafiłem wracać kilkakrotnie do tych samych materiałów, zamiast odkrywać nowe – kompletnie bez sensu.

jak produktywnie konsumować treści

Konsumowanie treści w momencie ich odkrycia ma też inną wadę. Rozprasza. Prowadzi do znienawidzonej prokrastynacji.

Wejście na skrzynkę mailową w konkretnym celu może się łatwo przerodzić w maraton czytania artykułów, bo akurat zobaczyłem ciekawy newsletter, kliknąłem w link, potem w kolejny i przepadłem.

Od pewnego czasu radzę sobie już niemal doskonale z tymi dwoma wyzwaniami.

Co pomogło? Jak zwykle: dobry proces i odpowiednie narzędzia.

System konsumowania treści w 3 krokach

Zacznę od tego, w jakim celu czytam i oglądam treści w sieci.

  • Zdobycie wiedzy
  • Pomysły na własne treści

Proste. Z jednej strony chcę być coraz mądrzejszy, z drugiej jestem też twórcą, więc odkrywanie nowych rzeczy pomaga mi łączyć kropki i generować pomysły.

Proces dzielę na trzy fazy: odkrywanie, konsumpcja, powtórki. Do każdej z nich wykorzystuję inne narzędzie i mam w miarę określony czas oraz miejsce wykonywania.

Faza 1: Odkrywanie

Do odkrywania nowych treści używam głównie Feedly. Konfigurujesz listy, dodajesz źródła i gotowe. W wersji płatnej AI pomaga Ci w odkrywaniu i filtrowaniu materiałów, ale jeszcze z tego udogodnienia nie korzystałem.

feedly
Feedly używam do agregowania i odkrywania treści.

1-2 razy w tygodniu siadam na pół godziny i przeglądam, co tam nowego w Feedly. Gdy trafiam przypadkiem na nowego ciekawego bloga, to dodaję go do aplikacji. Aktualnie mam dwie listy:

  1. Prasówka analityczna – blogi z branży analityki internetowej, marketingu online.
  2. Rozwój – szeroki zakres tematyczny, ale lądują tu wszelkie blogi typu self-help, produktywność, finanse osobiste, uczenie się, etc.

Widzę coś ciekawego w Feedly? Otwieram, czasem skanuję szybko treść, i dodaję do Instapaper. Uwaga – NIE CZYTAM. Na to jeszcze przyjdzie czas.

Drugą częścią procesu odkrywania jest losowe wpadanie na treści. Zobaczę coś na LinkedIn, usłyszę rekomendację w podcaście, znajomy podrzucił linka. Wtedy również staram się nie czytać od razu, tylko dodać URL do Instapaper.

Faza 2: Konsumpcja

95% treści czytam wewnątrz aplikacji Instapaper. Czasem na komputerze, ale częściej na telefonie, gdy mam wolne przebiegi (jadę metrem, czekam w kolejce, siedzę w parku i mi się nudzi).

Instapaper ma fantastyczną funkcjonalność, jaką jest zakreślanie fragmentów. Wiem, że wiele osób krytykuje podkreślanie, ale w tym przypadku ma to wiele sensu, bo to część procesu, a nie jedyna czynność związana z notowaniem.

instapaper
Uwielbiam Instapaper za czysty interfejs (nic mnie nie rozprasza podczas czytania) i możliwość łatwego zakreślania fragmentów.

Testowałem tworzenie oddzielnej notatki w Notion do każdego artykułu, ale to była katorga. Niemal przestałem z tego powodu konsumować nowe treści, bo czułem, że wiąże się to z bólem notowania, przełączania się między aplikacjami w trakcie czytania, etc.

Co z wideo i podcastami? Tu się przyznam, że notatki robię rzadko. Jeśli już, to w Roam Research dodaję nową stronę i wrzucam kilka bullet pointów. Naprawdę cenię sobie to narzędzie za szybkość działania i możliwość połączenia takiej notatki z innymi. 

Na poprawkę trzeba wziąć fakt, że jestem osobą najlepiej uczącą się przez czytanie, stąd w moim “miksie” większość to treści pisane. Także mój system niekoniecznie zadziała u miłośników audio i wideo.

Faza 3: Powtórki

Przeczytanie artykułu czy książki niczego nie daje. Po 3 dniach niczego nie pamiętam. Dlatego szukałem rozwiązania na w miarę zautomatyzowane tworzenie notatek i ich powtarzanie. Można robić własne fiszki, ale to czasochłonne.

Wcześniej wspomniałem już o zakreślaniu fragmentów w Instapaper. Na tym zabawa się nie kończy. Instapaper mam połączone z Readwise. To aplikacja, gdzie możesz agregować notatki z różnych miejsc, jak Kindle, Pocket, Medium, a nawet z książek papierowych (!), robiąc zdjęcia. OCR działa dobrze, ale apka ma jeszcze problem z rozpoznawaniem zakreślonych fragmentów.

jak produktywnie konsumować treści
Readwise to sztos jeśli chodzi o zautomatyzowanie powtórek z przeczytanych artykułów i książek.

Readwise automatycznie wysyła codziennego maila z losowo wybranymi notatkami. Możesz dopasować godzinę wysyłki, liczbę fragmentów (od 1 do 15) oraz balans między starszymi i nowszymi skrawkami wiedzy.

Dodatkowo możesz przeglądać pełną bazę notatek oraz korzystać z trybu „Daily Review”, gdzie aplikacja serwuje Ci fragmenty, a Ty jest zatrzymujesz, odrzucasz lub dodajesz do ulubionych.

Bonusowa funkcjonalność to cytaty z książek, których nie masz w swojej bazie. To pomaga odkrywać nowe, interesujące pozycje.

A, i byłbym zapomniał – notatki z Readwise można eksportować do Evernote, Obisidian, Roam Research czy Notion. Złoto.

Readwise kosztuje $4.49 lub $7.99 w zależności od pakietu, jest też darmowa wersja próbna. Dla mnie to najlepiej zainwestowane 30 zł miesięcznie w tym roku. Tak, mam też link afiliacyjny – jeśli się zapiszesz, to oboje dostaniemy po miesiącu gratis. Polecam wypróbować.

Podsumowanie

To system, który stosuję dla artykułów. Jeśli chodzi o książki, to sposób notowania się u mnie różni i opiszę go przy innej okazji. Podsumowując: Feedly + Instapaper + Readwise to genialna konfiguracja pod konsumowanie treści.

Dorzuć do tego dyscyplinę pod tytułem „Dodaj do Instapaper, zamiast od razu czytać” i małym wysiłkiem (oraz bez rozpraszania się) zdobywasz i utrwalasz wiedzę.

Photo by Element5 Digital from Pexels

Autor | Damian Rams

W dzień analityk-prywaciarz, wieczorami bloger. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy. Na blogu dzielę się technikami, które pomogą Ci efektywniej rozwijać umiejętności.

1 comment

  1. „Testowałem tworzenie oddzielnej notatki w Notion do każdego artykułu, ale to była katorga. Niemal przestałem z tego powodu konsumować nowe treści, bo czułem, że wiąże się to z bólem notowania, przełączania się między aplikacjami w trakcie czytania, etc.” dżizas. Jakie to jest okropne jak zmuszałem się do tworzenia notatek z każdego przeczytanego tesktu…. nidgy więcej

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: